poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Jak Smutek ze Zgryzotą po świecie wędrował

Dorota Dankowska

 Jak Smutek ze Zgryzotą po świecie wędrował

Na motywach baśni Elizy Orzeszkowej


Występują:
·       Smutek
·       Zgryzota
·       Kobieta 1
·       Kobieta 2
·       Dziewczyna
·       Gospodarz 1
·       Gospodarz 2
·       Wesołość
·       Prawość
·       Pracowitość
·       Mądrość
·       Dobroć
·       Dobroć 1
·       Dobroć 2


Dekoracja: Chałupy wiejskie, płot, drzewa









SCENA 1

Akcja toczy się na drodze wiejskiej. Ludzie wychodzą ze swoich domów i wykonują czynności gospodarskie. Kobiety wieszają pranie, gospodarz zamiata podwórze. Słychać spokojną muzykę. Nagle na scenę wbiega zdenerwowana dziewczyna przeraźliwie wołając.

DZIEWCZYNA:
Ludzie, ludzie! Smutek do nas wędruje. Chowaj się kto może!

GOSPODARZ 1:
Jesteś pewna?

DZIEWCZYNA:
A co mam nie być pewna? Smutek to. A Zgryzota tuż przy nim drepcze. Od razu ich poznałam. Czarne chmury nad nimi. Gdzie tylko Smutek spojrzy a wszystko staje się przygnębione i posępne. Ptaki przestały śpiewać. Drzewa zaczęły gubić liście, zwierzęta pochowały się do swoich nor. Oj Smutek to, Smutek a z nim razem Zgryzota

KOBIETY:
A to nieszczęście. Co my teraz zrobimy? Co my teraz poczniemy? Widmo ponure z otchłani wyszło!

GOSPODARZ 1:
Ano wyszło widmo ponure z otchłani.

KOBIETA1:
Włóczy się po świecie, aby wszystko co na nim wzrasta uczynić ciemnym i trującym.

WSZYSCY:
Ciemnym i trującym. Skrzeczącym i zgryźliwym.

GOSPODARZ 2:
Daleko są jeszcze?

DZIEWCZYNA:
Nie. Już są koło tamtego lasku.

LUDZIE:
Ratuj się kto może!

KOBIETA 1
Biegnij no dziewczyno po Wesołość i jej siostry. Może one coś poradzą.

KOBIETA 2
Chowaj się kto może!

Ludzie rozbiegają się do swoich domów. Słychać muzykę .

SCENA 2


Na drodze wiejskiej pojawia się Smutek. Rozgląda się wokoło, a tu nie ma żywego ducha. Zatrzymuje się pośrodku sceny.


SMUTEK:
Ludzie na mój widok uciekają. Zamykają przede mną swoje domy.

ZGRYZOTA:
Myślą, że przed Smutkiem uciekną.

SMUTEK
Kiedy ja, Smutek na świat wychodzę – nikt przede mną się nie schowa.

ZGRYZOTA:
Moja już w tym głowa!

WESOŁOŚĆ:
Wbiega na scenie chichocząc i tańcząc. Obiega Smutek dookoła.
Kogo my tu mamy? Smutek! Jak bum cyk, cyk! Smutek we  własnej osobie. I... I panna Zgryzota podryguje koło płota.
Chichocze. A czego To pan Smutek po świecie szuka i ludzi straszy?

ZGRYZOTA:
Odejdź Wesołość. Nic tu nie zdziałasz.!

WESOŁOŚĆ
Mnie pewnie szukasz. Smutek i Wesołość to znakomita para (Śmieje się). Patrz jaka jestem zgrabna i ładna! Nie to co ta... ( wskazuje na Zgryzotę) Umiem śpiewać srebrzyście i tańczyć prześlicznie. Umiem śmiać się z byle czego....(Cichocze.)

SMUTEK
Nie ciebie szukam.

WESOŁOŚĆ
Ach ty stary nudziarzu! Przypatrz się mi dobrze! A teraz ruszaj stąd w bory lasy, bo tu ja króluję!

Smutek zdjął swój kapelusz. Zerwał się wiatr. Słuchać smutną zatrważającą muzykę. Wesołość zasłania się przed Smutkiem, który z groźną miną naciera na nią. Towarzyszy mu Zgryzota.  Wesołość potyka się i przewraca, następnie przestraszona podnosi z podłogi i zbiega ze sceny.
Na scenę wychodzą ludzie i śpiewają:

Chodzi smutek i zgryzota -  tralalalala
Już są we wsi koło płota -  talalala
I tak sobie rozmawiają -  tralalala
Kogoś tutaj wciąż szukają -  tralalala
Pochowali się ludziska – tralalala
Nie chcą patrzeć na nich z bliska – tralalala
Chodzi smutek i zgryzota – tlalalala
Przy chałupce koło płota – tralalala

SCENA 3

Słychać spokojną muzykę. Smutek zagląda do różnych domów. Przy nim drepcze Zgryzota, kiedy na scenę wchodzi Prawość i Pracowitość.

PRAWOŚĆ
Witaj miły Smutku!

SMUTEK:
Prawość. Miło cię widzieć. Przed chwilą Wesołość tu była i...

PRAWOŚĆ:
Ach Wesołość! Wesołość jest milutka, lecz płochą istotką. Ja jestem prosta, czysta i wyrosła niczym topola. Mnie pewnie szukasz.

ZGRYZOTA:
Jesteś zbyt wyniosła, zbyt dumna......

PRAWOŚĆ:
Nic mnie nie splamiło. Żadne kłamstwo, żadna krzywda. Jestem czysta. A zatem może mój widok uwolni świat od twojej obecności Smutku.

SMUTEK:
Szanuję cię o Prawości i przyznaję, że gdybym cię wiele razy na swej drodze nie spotykał moje szaty byłyby jeszcze czarniejsze, a los ludzki jeszcze smutniejszy. Ale nie ty jesteś istotą, której szukam.

ZGRYZOTA:
(Podchodzi do Prawosci i z ironią)
Słyszysz przecież, nie ty ..... Ty nie masz władzy, która może nas strącić do odchłani.

Prawość odchodzi ze spuszczoną głową. Z domów wychodzą ludzie i śpiewają:

Chodzi smutek i zgryzota -  tralalalala
Już są we wsi koło płota -  talalala
I tak sobie rozmawiają -  tralalala
Kogoś tutaj wciąż szukają -  tralalala
Śmiech, wesołość przepędzili tralalala
Prawość czystą zawstydzili – tralalala
Chodzi smutek i zgryzota -  tralalalala
Krążą we wsi koło płota -  talalala

SCENA 4

PRACOWITOŚĆ:
Dosyć tego Smutku. Całe życie ciężko pracuję. Wiesz przecież – wysiłek i praca – to się opłaca. To ja utrzymuję wszystko przy życiu i dostatku. Jestem pierwszą uczennicą i pomocnicą samej Natury. Beze mnie nikt i nic trwać, żyć, myśleć, wynajdować, tworzyć nie może. A zatem spójrz na mnie i zmiataj stąd do nicości, do otchłani.

ZGRYZOTA:
Żartujesz chyba! Przed Tobą Smutek ma chylić czoło? Pracowitość – przecież my stale ci towarzyszymy. Tak zajęta pracą, że nie zauważyła.

SMUTEK
No cóż. Szanuję ciebie Pracowitość. Jednakże Zgryzota dobrze zauważyła. Ty i ja wspólnie chodzimy po tej ziemi. Wielu pracowitych w smutku i rozpaczy pogrążam. Nie ciebie zatem szuka. Nie ty możesz sprawić, że wrócę na odpoczynek do otchłani.

Muzyka smutna i spokojna. Pracowitość skłania nisko głowę i wolno odchodzi.

SCENA 5
Na scenę wbiega grupa taneczna. Przedstawiają krótki taniec. Kiedy rozbiegają się, na scenę majestatycznym krokiem wchodzi Mądrość.

MĄDROŚĆ
Pracowitość z łzami odprawiłeś – smutną prawdę jej wskazałeś.

SMUTEK
Witaj Mądrość! Bez ciebie świat byłby ciemny i w swej niewiedzy brnął dalej.

MĄDROŚĆ:
Nauczam wszystkich, jednakże noszę w sobie rozterki. Wiem, że nic nie wiem.
Widzisz więc Smutku, że blisko spokrewnieni jesteśmy. Jesteśmy niemal jak rodzeństwo zrośnięte sercami.

SMUTEK
Ty jesteś światłem świata, ja jestem jego zmrokiem. Nie ciebie jednak szukam.

ZGRYZOTA:
Nie ty możesz nas do otchłani zawrócić.

SCENA 6

Na scenę kolejno wychodzą wszyscy aktorzy. Ustawiają się w półkolu. Śpiewają:

Chodzi smutek i zgryzota -  tralalalala
W swoich myślach wciąż się miota -  talalala
Do otchłani chce powrócić -  tralalala
Ludziom troski chce ukrócić -  tralalala
Chodzi smutek i zgryzota -  tralalalala
Krążą we wsi koło płota -  talalala
I tak sobie rozmawiają -  tralalala
Kogoś tutaj wciąż szukają -  tralala

WESOŁOŚĆ:
Jesteś Smutku jadem tej ziemi

PRACOWITOŚĆ
Jesteś jej brzemieniem

PRAWOŚĆ:
Jesteś żałosny

LUDZIE:
O, widmo ponure! Po co wyszedłeś z otchłani?

KOBIETA 1:
Nie chcemy ciebie

KOBIETA 2
Nie chcemy

GOSPODARZ 1
Odejdź, prosimy

GOSPODARZ 2
W pokorze wszystko znosimy

DZIWCZYNA
Nie chcemy chorób, burz, tęsknot i trosk.

LUDZIE:
Odwróć od nas swój wzrok!

MĄDROŚĆ
Słyszysz Smutku? Zdradź nam, kogo poszukujesz?

SMUTEK:
Ty jesteś Mądrość. Być może dasz mi skuteczną wskazówkę  i  żyjących  ode mnie uwolnić potrafisz. A zatem słuchaj – od wieków szukam Dobroci.

Szmer. Każdy powtarza głośnym szeptem „Szuka Dobroci”. Zmieniają swoje miejsca w półkolu.

MĄDROŚĆ:
Ależ Smutku! Wszystkiego spodziewać bym się mogła, niż tego, co mi powiedziałeś. Dobroci szukasz! Rozejrzyj się wkoło. Wiele jest istot noszących to imię. Nikt już nawet nie pyta o Dobroć. Przyprowadzę ci jedną.

WSZYSCY:
Dobroć, Dobroć, Dobroć, Dobroć!

Na scenę wchodzi kolejna postać – Dobroć. W pokorze klęka przed Smutkiem.

SMUTEK:
Nie, to nie ona!

ZGRYZOTA:
Tę znamy od dawna!

Smutek:
Samozwańczo nazwała siebie Dobrocią.

ZGRYZOTA:
Wiele ma imion.

SMUTEK:
A tak naprawdę zwie się: Nijakość i Bierność. Ona nie jest Dobrocią.

MĄDROŚĆ:
A zatem wzywam drugą!

WSZYSCY:
Dobroć, dobroć dobroć!

Wchodzi kolejna postać. Tańczy w rytm lekkiej muzyki. Wreszcie zatrzymuje się przed Mądrością.

DOBROĆ 2
Jestem Pani. Wzywałaś mnie.

MĄDROŚĆ:
Spójrz, Smutku!

SMUTEK:
To ma być Dobroć? Spójrz na nią! Oczy ma pełne pychy i zawiści. (Do postaci)
Jak śmiesz nazywać się Dobrocią! Ty zwiesz się Złość i Obłuda!

WSZYSCY:
Och!!!!!!!!

Postać ucieka ze sceny w popłochu.

MĄDROŚĆ:
Przestań Smutku, przestań!

SMUTEK:
Gdyby Dobroć, której szukam zapanowała nad tą krainą, moja wędrówka, byłaby skończona. Wraz z mnóstwem ciemnych istot mógłbym powrócić do otchłani i wypoczywać.
A tak muszę dalej wędrować.

MĄDROŚĆ:
Lituję się nad tobą mój bracie, a zarazem nad wszystkim, co żyje.

SMUTEK:
Sugerujesz, iż tej istoty nie ma na świecie?

MĄDROŚĆ:
Nie wiem

Wszyscy śpiewają:
Chodzi smutek i zgryzota -  tralalalala
A z nim chmury, deszcz i słota -  talalala
I tak sobie rozmawiają -  tralalala
Gdyż dobroci wciąż szukają -  tralalala

Muzyka. Smutek zdejmuje kapelusz i rozsiewa troski. Na kogo spojrzy, do kogo podejdzie, ten wolniutko osuwa się na podłogę. Kiedy wszyscy są odrętwiali w smutku, Smutek spogląda na scenę, macha ręką i odchodzi.Na scenę wchodzi Dobroć.

DOBROĆ
Słyszałam, że Smutek tędy przechodził. Muszę go szybko dogonić zanim zal i zartwienia cały świat opanują. Hej, wy zaśpewajcie coś miłego i wesołego. Niechaj radują się serca. A ja Smutek do odchłani zaprowadzę i do snu utulę.

Odchodzi. Radosna wesoła piosenka z elementami tańca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz